Afryka

Egipt – Do trzech razy sztuka

To był trudny wybór. Duża grupa znajomych, z których każda rodzina ma nieco inne priorytety. Wybraliśmy Hurghade, ze względu na bliższą odległość do piramid i Nowego Muzeum Egipskiego. Wybraliśmy hotel Serenity Alma Heights. Czy było warto?

Wyjazd jak zwykle zabookowaliśmy w Biurze Podróży El-Mundo z wylotem z Berlina Branderburg

Hotel ma bardzo dużo plusów. Przede wszystkim Luna Park – wesołe miasteczko, w którym znajdziemy rollercoaster, karuzele – wolniejsze i szybsze, autodrom i wiele więcej. Przy zameldowaniu otrzymujemy 16 wejściówek na atrakcje, w wersji all inclusive diamond mamy godzinę bezpłatną – między 18 a 19. Plusem również jest bus na plażę, ponieważ nie jest ona obok hotelu, tyko znajduje się w siostrzanym obiekcie.

Plaża? Kamienista, nie urzeka swoim pięknem. Ale jest dłuuugo płytko, co w przypadku dzieci jest kluczowe.

Wróćmy jednak do samego hotelu i kryterium, jakim kierowaliśmy się przy wybiorze. Podgrzewane baseny. To był kluczowy czynnik, dzieciaki w wieku szkolnym szalejące w aquaparku podczas gdy my odpoczywamy na leżakach. Przed wyjazdem dowiadywaliśmy się bezpośrednio jaka jest temperatura w basenach. Tak – przyznaję to rozczarowanie. Woda jest chłodna, nawet w tych podgrzewanych. Jesteśmy w drugiej połowie wyjazdu i pogoda robi się coraz cieplejsza i tym samym woda, więc pisząc update po powrocie będę w stanie więcej powiedzieć. Ale na pewno nie jest to temperatura wody, w której można pływać w komfortowych warunkach, do jakich byliśmy przyzwyczajeni w Marsa Alam.

No ale teraz plusy, bo tych zdecydowanie jest więcej. Przemiła obsługa – w 95 % przypadkach pracownicy byli ciepli i bardzo przyjaźnie nastawieni. Nie byli tak natarczywi jak w Marsa jeśli chodzi o napiwki, tak naprawdę w ogóle nie czuliśmy presji dawania napiwków, robiliśmy to z własnej woli bez wymuszania przez pracowników.

Jedzenie – nie mam zastrzeżeń – smaki są inne niż w Europie i oczywiście byliśmy tego świadomi, ale wybór dań jest tak duży, że każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz głównej restauracji do wyboru mamy kilka a la carte. Do tej pory skorzystaliśmy z włoskiej i orientalnej restauracji o nazwie Andalusia. Na jutro mamy zamówioną japońską i następnie azjatycką. Update pojawi się poniżej 🙂 Restauracje a la carte są fajnym urozmaiceniem ale pamiętajcie, żeby zabookować je zaraz po przyjeździe. W kolejnych dniach dostępność miejsc znacznie spada i może się okazać, że po prostu zabraknie miejsc. Samo jedzenie, sposób podania – fantastyczne!

Zagospodarowanie terenu, utrzymanie terenów zielonych i szeroko pojęta czystość – bez najmniejszych zastrzeżeń.

Zazwyczaj korzystaliśmy z mini clubu ale fakt, że dzieci mają kompanów do zabawy sprawia, że spędzamy czas razem i na animacje brakuje czasu. Spróbujemy pojutrze i napiszemy co z tego wyszło. Ogólne podsumowanie na ten czas 8/10.

Ciąg dalszy nastąpi 🙂

Przyszedł czas na podsumowanie, trochę z perspektywy czasu, gdy emocje już opadły i na cały wyjazd możemy spojrzeć trochę na chłodno.

Właśnie! Chłodno – tu na pewno to słowo idealnie nadaje się na określenie temperatury wody w basenach. Myślę, że to nasz główny zarzut do tego hotelu. Mimo zapewnień managera przed przyjazdem, mimo informacji, że basen jest podgrzewany temperatura w basenach nie była komfortowa. Może zmieniło się to w ciągu kilku dni od przyjazdu, a może przyzyczailiśmy się do tej chłodnej wody? Na pewno było to na początku nasze największe rozczarowanie. Ostatniego dnia kąpaliśmy się w basenie z falą – może nie nazwałabym tego morsowaniem, ale w poprzednich hotelach w styczniu temperatura z pewnością była cieplejsza (Pickalbatros Portofino i Pickalbatros Palace Port Ghalib) Zabawię się w jury – ogólna ocena basenów 6/10. Na pewno latem lepiej to wygląda, a raczej odczucie jest znacznie lepsze. Aha! No i zjeżdżalnie – udało mi się przełamać do jednej, na pontonie. Ale gdyby nie męska część naszego wyjazdu w życiu bym tego pontonu nie wniosła na samą górę. Winda nie działała (Dzięki Krzysiek i Tomek!)

Jedzenie – tu od razu dam 8/10. Było dobre, urozmaicone a restauracje a la carte genialne. Azjatycka! Zarówno wrażenia wizualne jak i smakowe na najwyższym poziomie – w japońskiej do tego przygotowywanie potraw z ogniem było dodatkową atrakcją dla dzieci. Chlebki naan z pieca, chałwy, miody, granat i ryby – na długo zapadną w pamięci i ciele w postaci dodatkowych kilogramów. Mocny atut tego hotelu.

Mini club, atakcje dla dzieci, sala zabaw – w której prawie zbankrutowałam. Za nią powinnam obniżyć ocenę 😉 A tak poważnie, to raj dla dzieci. Ten luna park mimo, że płatny jest dość tani (16 karnetów około 15 dolarów), dostajemy też przy zameldowaniu taki pakiecik. W podobnej cenie vr’y i gry w sali gier – tu już trudniej się powstrzymać, bo jeden VR to 4 kuponiki. No tu drugiego dnia przepadliśmy, ale szybko się opanowaliśmy. Wesołe miasteczko jest naprawdę super, nie byliśmy jeszcze w takim hotelu. Dzieci zadowolone, a skoro one to my też- 10/10

Osługa – przemiła! 10/10

Krótkie podsumowanie – jesteśmy bardzo zadowoleni i polecamy. Trochę korci, by przyjechać latem… Kiedyś. Zobaczymy. Na razie coś innego planujemy – może ponownie – po raz 13 Dr Irena Eris na Wzgórzach Dylewskich? Mamy ochotę zrobić z hotelu obszerną relację. A wcześniej Kreta i hotel Candia Park Village a jesienią powrót na Malediwy Stay tuned!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.